wtorek, 11 sierpnia 2026

Jagodzinki półfrancuskie drożdżowe

 

W dążeniu do perfekcyjnych jagodzianek wymyśliłam ciasto warstwowe, które jest w miarę szybkie i bardzo miękkie. Chciałam również uzyskać wypieki, które następnego dnia są tak samo dobre, jak pierwszego. Prawie się udało. W każdym razie na ten sezon zamykam eksperymenty, a przepis muszę koniecznie zapisać, bo za chwilę zapomnę. Można go oczywiście wykorzystać do innych owoców - zwłaszcza malin.

Jagodzinki półfrancuskie drożdżowe (wychodzi około 20 małych jagodzianek)

Ciasto drożdżowe:

1/2 szklanki mleka

2 żółtka

1 jajko

1/4 kostki masła rozpuszczonego i lekko przypalonego

+ około 1/3 miękkiego masła do smarowania warstw ciasta

cukier waniliowy

skórka z jednej cytryny

50g świeżych drożdży

3 szklanki mąki pszennej

2 łyżki cukru

około 1/2 kg jagód

1 budyń waniliowy bez cukru

Przygotować zaczyn; W letnim mleku rozpuścić drożdże, łyżeczkę cukru, łyżkę mąki i szczyptę soli. poczekać, aż drożdże zaczną pracować i zrobi się rodzaj pianki (około 30 minut)

Po tym czasie wymieszać zaczyn z wszystkimi składnikami oprócz miękkiego masła do smarowania warstw ciasta. dobrze wyrobić przez kilka minut i pozostawić do wyrośnięcia na 40 minut. 

Ciasto podzielić na 8 części i każdą rozwałkować, podsypując mąką. Układać na talerzu, smarując każdą warstwę miękkim masłem. Przełożyć do miski i włożyć na conajmniej 1 godzinę do lodówki. Po tym czasie ciasto zgiąć na połowę i rozwałkować. Najlepiej połowę, a resztę jeszcze pozostawić w lodówce. Wykrawać jagodzianki i nadziewać owocami rozmieszanymi z budyniem waniliowym lub mąką ziemniaczaną. Kłaść na blachę łączeniem od spodu. 

Posypka

1/2 kostki masła

1/2 szklanki cukru

żółtko

cukier waniliowy

2 szklanki cukru

Zagnieść wszystkie składniki i udekorować jagodzianki przed upieczeniem. Naghrzać piekarnik do 180 stopni, piec około 20 minut.

Wyrośnięte ciasto drożdżowe  - w upale rośnie ,,jak na drożdżach''

Ciasto podzielone na 8 kawałków do wałkowania i smarowania masłem

Warstwy ciasta drożdżowego rozwałkowane i posmarowane miękkim masłem

Zbliżenie na prawie żywy organizm - idzie do lodówki


                                                                Malutkie śliczności

Gotowe wskakują do pieca


Po jagodziankach czas na spalenie kalorii. Jezioro Turawskie w sam raz na wycieczkę rowerową




wtorek, 7 lipca 2026

Drożdżówki z poziomkami (jagodami, malinami....) i serem

 



Jest taki moment na początku lata, gdy dojrzewają wszystkie owoce jagodowe. Tak właściwie maliny, truskawki i borówkę amerykańską można kupić cały rok. Zupełnie inna sprawa z poziomkami i jagodami czarnymi, leśnymi. Niby są mrożone, ale to nie jest to samo. Nie mówiąc o poziomkach, których u nas jak na lekarstwo. W tym roku postanowiłam znaleźć tyle poziomek, aby starczyło przynajmniej na kilka drożdżówek. Prawie się udało - ich wyjątkowy smak delikatnie przebijał się poprzez inne owoce. Zazwyczaj robię drożdżówki spontanicznie, bez przepisu. Tym razem skrupulatnie zapisałam proporcje i oto one - piękności w letniej odsłonie.

Drożdżówki z owocami, serkiem i posypką /kruszonką (na 7 średniej wielkości ciastek)

Ciasto drożdżowe

1 szklanka / 210g maślanki

1/3 kostki / 70g masła rozpuścić i lekko ochłodzić

1 jajko

3 łyżki cukru

3 szklanki/300g mąki pszennej

20g drożdży

Przygotować zaczyn: Ciepłą (ale nie gorącą) maślankę wymieszać z drożdżami, łyżeczką cukru, szczyptą soli i łyżką mąki. Pozostawić 20 minut, aby ruszył. Po tym czasie wymieszać wszystkie składniki i wyrabiać przez kilka minut. Ciasto powinno być raczej lekko rozlewające się, nie dosypywać mąki, bo drożdżówki będą bardziej suche. Pozostawić ciasto 1 godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie posypać solidnie stolnicę mąką, wykrawać szklanką kółka. W środku odcisnąć dołek mniejszą szklaną wcześniej zanurzoną w mące. Dołek wypełnić masą serową i owocami, posypać owocami i kruszonką. Pozostawić 30 minut do wyrośnięcia. W tym czasie rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Piec drożdżówki około 20 minut. Po lekkim ostudzeniu, dekorować bitą śmietaną.

Masa serowa

150g serka (kanapkowy/ulubiony)

1 cukier waniliowy

1 łyżka cukru pudru

1 jajko

2 płaskie łyżki grysiku

1/2 kg owoców jagodowych do posypania

Posypka/kruszonka

1/2 , 100g kostki miękkiego masła

250g /2 i pół szklanki mąki pszennej

1 żółtko

5 łyżek cukru

Wszystkie składniki zagnieść, ale nie wyrabiać.

Wiosną kwitnące poziomki bardzo łatwo znaleźć w trawie, warto zapamiętać miejsca.

Tutaj już śliczności w letniej odsłonie

Szału nie ma, ale zawsze coś, na pewno jest wyczuwalny jednorazowy aromat poziomek leśnych


Wyszło siedem drożdżówek wielkości szklanki


Na razie piękne to one nie są


W środku dołek, wyciśnięty mniejszą szklanką


Miały być same poziomki, ale jest ich jak na lekarstwo


Wskoczyły jeszcze czarne jagody i pokrojone truskawki

No i oczywiście kruszonka

Cieplutkie i pachnące, ale jeszcze przed dekoracją - też pyszne


                                                     A tutaj już drożdżówka w pełnej krasie
  

niedziela, 23 listopada 2025

Bułki pszenne na drożdżach i zakwasie





Do tych bułeczek wracałam wiele razy, aby przepis był, (przynajmniej dla mnie) idealny. Chodziło o to, aby uniknąć stykania się bułeczek, bo wtedy nie wyglądają już tak ładnie. Chciałam również, aby zmieściły się na jednej blaszce i nie były zbyt małe i zbyt duże. Powiedzmy, że się udało - ich smak kojarzy mi się ze starą, małą piekarnią, która była kiedyś w mojej miejscowości na Śląsku. Ważne, że smakują całkiem nieźle również po dwóch dniach od upieczenia. Pasują do kanapek na słodko i słono.

Bułki pszenne na drożdżach i zakwasie

50 ml zakwasu świeżo dokarmionego 
170 ml mleka
170 ml wody
15g świeżych drożdży
2 płaskie łyżeczki cukru
14g soli
25g oleju roślinnego
550g mąki pszennej (najlepiej) chlebowej. Można 50g zastąpić mąką z pełnego przemiału

Mleko i wodę lekko podgrzać do temperatury około 40 stopni. Połączyć wszystkie składniki i wyrabiać ręką 10 lub robotem kuchennym 5 minut. Pozostawić do wyrośnięcia na jedną godzinę. 
Po tym czasie podzielić ciasto na 8 równych części i uformować podłużne bułeczki. W środku przeciąć je ostrym nożem. Powinny solidnie urosnąć, u mnie to najczęściej 40 - 50 minut. Nagrzać piekarnik do 200 stopni i włożyć naczynie żaroodporne z wodą. 
Bułki piec 25 minut, a po upieczeniu od razu wyjąć z piekarnika.



 

niedziela, 26 października 2025

Kiszona kapusta w słoikach


 Tak właściwie ta kapusta jest najpierw kiszona w wielkim garze, a potem przekładana do słoików. Robiona od kilku lat, niczym nie ustępuje kapuście, którą wieki temu kisiliśmy w olbrzymiej, drewnianej beczce. W tamtych czasach mój tata po uprzednim dokładnym umyciu nóg, przystępował do deptania jej. Czasy były zupełnie inne - w piwnicy o wiele chłodniej, mniej kulinarnych możliwości. No i tę kapustę jedliśmy do wiosny, z dobrym, zdrowotnym skutkiem. W to wydarzenie była zaangażowana cała rodzina, sami kroiliśmy tę kapustę specjalną, ręczną maszynką pożyczoną od sąsiadów. No i robiło się około 30 kg. 

Nie będę oszukiwała, że bez piwnicy nawet dzisiaj trudno zrobić dobrą, kiszoną kapustę. Gdy jest za ciepło, działają inne bakterie i nie jestem pewna, czy się uda. W każdym razie mój przepis jest z wykorzystaniem zimnego miejsca, myślę że nieogrzewany garaż też się sprawdzi (uwaga na mrozy).










Kiszona, biała kapusta w słoikach

10 kg krojonej kapusty (najlepiej kupić taką gotową)

20 dag soli kamiennej do przetworów (na każdy kilogram płaska łyżka soli)

2 dag kminku (opcjonalnie bo nie każdy lubi)

kilka liści laurowych

gałązka kopru włoskiego


W bardzo dużym garnku wymieszać wszystkie składniki, gałązki kopru włożyć do środka, pomiędzy kapustę. Pozostawić w chłodnym, ale nie bardzo zimnym miejscu, aby kapusta rozpoczęła fermentację. W pierwszym dniu można ją nawet postawić w temperaturze pokojowej, około 22 stopnie. Przykryć pokrywką. Przez następnych 8-10 dni, codziennie drewnianym końcem tłuczka przebijać kapustę i ugniatać, aby ją odgazować. Po 10 dniach przełożyć do około 9-10 jednolitrowych słoików (lub mniejszych, ale wtedy będzie ich więcej), mocno ugnieść, zalać sokiem i zakręcić. Pozostały sok przelać do słoja i pozostawić na potem - część wypłynie w czasie dalszej fermentacji.

Słoiki ustawić w większym pojemniku, np. plastikowym koszu na pranie, bo na pewno część soku wydostanie się na zewnątrz. Codziennie odkręcać każdy słoik. zrobić końcem tłuczka kilka dziur, aby odgazować, ucisnąć i zakręcić. Po 5 dniach zakręcić solidnie i ustawić słoiki w jak najchłodniejszym miejscu, ale bez obaw, że zamarznie. Tak przygotowana kapusta jest doskonała do wiosny, a nawet zdarzyło mi się, że do września kolejnego roku.